Dawna Kraina Dobre noclegi Villa Greta – pensjonat i restauracja slow food

Villa Greta – pensjonat i restauracja slow food

autor Maciej Denenfeld
villa-greta

Villa Greta to pensjonat i restauracja slow food znajdująca się w małej, malowniczej wsi Dobków na Dolnym Śląsku a dokładniej w Górach Kaczawskich. Nasza przygoda z tym wyjątkowym miejscem zaczęła się w 2011 roku, kiedy to za sprawą drugiego wyjazdu do Świeradowa Zdroju trafiliśmy właśnie tu. Ale po kolei :)

Jak Renata i Maciek wybierali się na Dolny Śląsk

Zawsze chcieliśmy odwiedzić Dolny Śląsk a w szczególności Zamek Grodziec. Jako, że jesteśmy fanatykami Wiedźmina i średniowiecza to właśnie ten zamek był naszym głównym celem podczas pierwszej podróży w te strony. Odwiedziliśmy go i opisaliśmy to tutaj.

Nasz drugi wyjazd postanowiliśmy zaplanować trochę lepiej. Świeradów musieliśmy odwiedzić w konkretnym terminie o konkretnej godzinie co pozwoliło nam zaplanować czas właśnie przed tą datą. I tak się stało. Usiedliśmy przed komputerem i rozpoczęliśmy poszukiwania. To był rok 2011. Świat internetu wyglądał wtedy trochę inaczej a w szczególności strony agroturystyk i pensjonatów. Można powiedzieć, że panował tam nadal 1999 rok :) Na stronach jak zawsze, zdjęcia, opisy, deklaracje cudownego wypoczynku i cenniki. Do tematu podchodziliśmy nieufnie za sprawą różnych doświadczeń. Jednak po pewnym czasie Renata odsiała w końcu dwie agroturystyki. Zadzwoniliśmy do pierwszej, szybka rozmowa, po drugiej stronie głos odpowiadał od niechcenia, na stronie jakaś cena, przez telefon inna. Tragedia. Gwoździem do trumny była informacja, że jeżeli przyjeżdżamy na dwie noce to cena będzie jeszcze wyższa bo się nie opłaca… i tak dalej… Po tej informacji podziękowaliśmy za rozmowę i już nigdy tam nie zadzwoniliśmy. Co za szczęście! Została nam Villa Greta.

Krzysztof Rozpędowski, Villa Greta, słucham…

Nasz plan przewidywał wizytę na Dolnym Śląsku na dwa dni wcześniej niż zaplanowaną mieliśmy wizytę w Świeradowie. Plan był prosty: przyjazd, zwiedzanie, nocleg, zwiedzanie, nocleg, wizyta w Świeradowie, szybkie zwiedzanie i powrót do Nowego Sącza. Oznaczało to przejechanie 500km w jedną stronę. Zaczęliśmy więc przeglądać stronę villagreta.pl. Tak to jest to! Styl rustykalny, pokoje z belkami, cegła, kamień, wszystko co uwielbiamy! Idziemy dalej. Czytamy zakładkę O nas a tam historia jak Ewelina i Krzysiek spotkali się na wyprawie dookoła świata, gdzieś na dworcu w Pakistanie. No i to było to! Wariaci! Takich lubimy! Kolejna zakładka… cennik. Ceny przystępne ale zdecydowanie wyższe niż te, które zobaczyliśmy wcześniej, jednak standard jaki oferuje Villa Greta jest bez porównania. Niebo a ziemia! Postanowiliśmy zadzwonić jak najszybciej i zarezerwować miejsce. Numer wybrany, sygnał… czekamy. Po tytułowym przedstawieniu się… rozmowa. Jaki konkret! Miło, rzeczowo, głos ciepły i radosny, słychać było lekki uśmiech podczas rozmowy. Bardzo pozytywnie. Renata kończąc rozmowę podsumowała ją właśnie tak. Zwracamy uwagę na takie rzeczy :) A tu (po wcześniejszych doświadczeniach) poziom był nieporównywalnie wyższy. Zarezerwowaliśmy pokój nr 2 zwany morelowym. Ze zdjęć wyglądał na bardzo przytulny.
Nasz wyjazd przypadał na środek listopada co mogło przynieść dowolnie wybraną pogodę poza letnim upałem oczywiście ;)

Dobków 59

Przyszedł dzień wyjazdu. Szybka teleportacja przez A4, jazda po miejscach nam kompletnie nieznanych, dookoła pola, lasy, łąki, kamieniołomy, małe wioski i szachulce. Tak, klimat zdecydowanie nasz. Trochę pozwiedzaliśmy, zamki, ruiny, okolice. Pora jechać do Grety. Jechaliśmy z GPS’em więc trafiliśmy tam bez problemu. Ale kilka kilometrów przed Dobkowem zobaczyć można już znaki prowadzące na miejsce. Jadąc tam ma się wrażenie wjeżdżania na koniec świata. Taki pozytywny koniec, oderwany od wszystkich problemów dużych aglomeracji. Spokój, cisza, ogromne obszary bez budynków. To bardzo odświeżające kiedy przy drodze nie ma miliarda reklam wbijających się w oczy. Dojechaliśmy. Dom jest :) Spędziliśmy chwilę oglądając wszystko dookoła. Dom robi świetne wrażenie. Wszędzie dużo roślin, było trochę szaro bo to już listopad ale nadal wrażenie robi świetne. Jak się później okazało pora wiosenna i letnia to zupełnie inna sprawa jeżeli chodzi o zieleń i rośliny! Tam po prostu jest pięknie latem! Ale wracając do naszej wizyty w pensjonacie. Przywitaliśmy się z Krzyśkiem, wtedy jeszcze nam nie znanym poza historią ze strony. Zostaliśmy oprowadzeni i spędziliśmy chwilę na rozmowie. Czuliśmy się już jak w domu. Pokój super, rustykalny klimat, szachulec i przyjemny świeży zapach. Pościel świeża i również pachnąca. Wszystko w najlepszym porządku. Kolejnym miejscem jakie nas pozytywnie zaskoczyło była sala kominkowa. Ceglane stropy z łukami, granitowe kolumny, drewniane stoły no i ten wspaniały, wielki kominek na środku! Kominki to nasza kolejna słabość :) Przed nim stał ciężki kamienny stół, dwie sofy i fotel (teraz pozostała tylko jedna sofa za naszą namową :) ). Wszystko do siebie pasowało. Ogólnie było minimalistycznie, rustykalnie i surowo. Kamień, drewno i cegła. Idealnie! Resztę wieczoru spędziliśmy przed ciepłym kominkiem popijając czerwonego  Merlot. Pod wieczór dołączył do nas Krzysiek. Okazało się, że ani trochę się nie myliliśmy. Pozytywnie zakręcony na maxa! Porozmawialiśmy o okolicy i planach zwiedzania. Pomoc przy mapie była niezastąpiona bo atrakcji wokół jest bardzo dużo. Zobaczyć tego wszystkiego się po prostu nie da się nawet w tydzień!
Bardzo dobrze wspominamy tamten czas bo w pensjonacie byliśmy całkowicie sami. Nie było innych gości. Mieliśmy salę kominkową z kominkiem tylko dla siebie. Zastanawialiśmy się gdzie spędzić kolejny nocleg. Podczas pierwszej wizyty na Dolnym Śląsku spaliśmy na Zamku Grodziec co było świetnym doświadczeniem, sami w całym zamku! (wtedy był jeszcze z nami wujek Antek, pozdrawiamy)! Tu możesz poczytać o naszej wizycie. Pomyśleliśmy sobie jeszcze przed wyjazdem, że może i tym razem uda się nocleg na zamku. Jednak Greta oczarowała nas tak, że spędziliśmy kolejną noc w pokoju morelowym.

Jak ten czas szybko leci

Drugi dzień zaczęliśmy wcześnie, przygotowaliśmy się do wyjazdu, zrobiliśmy zdjęcia w pokojach, porozmawialiśmy chwilę i pojechaliśmy dalej. Wracając ze Świeradowa wstąpiliśmy jeszcze przy okazji do Zamku Czocha.
Czas mijał i rok za rokiem uciekał. Sytuacje tak się poukładały, że od tego czasu Villa Greta jest nam bliska jak własny dom. Ewelina i Krzysiek są naszymi bliskimi przyjaciółmi. Cała rodzina jest wspaniała i równie bliska. Góry Kaczawskie znamy lepiej od naszych własnych, rodzinnych okolic. Wspólnie walczymy o lepsze jutro :)

Dzisiaj Villa Greta stała się wyznacznikiem jakości usług hotelarskich w regionie. Dla rodzin z dziećmi to obowiązkowe miejsce na mapie i punkt wypadowy podczas wizyty w Krainie Wygasłych Wulkanów. To brama do Sudetów. Od pewnego czasu Ewelina i Krzysiek uruchomili restaurację slow food. Prawie rok temu wyremontowali jeden z budynków gospodarczych i teraz są tam cztery apartamenty o wysokim standardzie a budynek zwany teraz Dom Arnolda nosi imię po elektryku, który pozostał tam jeszcze po wojnie. Gretę i Arnolda odwiedzić można w Dobkowie pod numerem 59. My tam ciągle wracamy i możecie nas spotkać w okolicy :) Do zobaczenia!

Kilka przydatnych informacji

ADRES:

Pensjonat i restauracja VILLA GRETA
Dobków 59,
59-540 Świerzawa

KONTAKT:

e-mail: [email protected]
+48 506 112 985 Krzysiek
+48 509 745 591 Ewelina
+48 75 713 44 53

www.villagreta.pl

 

Pensjonat i restauracja slow food Villa Greta

Tak wyglądała Villa Greta i jeszcze nie wyremontowany Dom Arnolda.

Pensjonat i restauracja slow food Villa Greta

Pokój morelowy i nasze winko przed kominkiem :)

Pensjonat i restauracja slow food Villa Greta

Listopadowym wieczorem postanowiliśmy odpalić naszego małego, przenośnego grilla :) a za nami spadały gwiazdy! Prawdziwa magiczna kraina!

Plac zabaw za domem. Pensjonat i restauracja slow food Villa Greta

Raj dla dzieci i rodziców. Miejsca jest dużo, fajne atrakcje dla dzieci i przyjemny cieć rzucany przez drzewa. Nie muszę chyba wspominać o zapachach! Wiosna i lato to raj dla kochających zapachy świeżej trawy i owoców. A w kwietniu u maju szpaki koncertują za oknem. Idealnie!

Plac zabaw dla dzieci. Pensjonat i restauracja slow food Villa Greta

Dzieci mają gdzie szaleć przez cały dzień. Wszędzie porozstawiane są ławeczki więc można mieć oko na pociechy.

Piaskownica na placu zabaw. Pensjonat i restauracja slow food Villa Greta

Wielka piaskownica zwana Pustynią Dobkowa ;) Dzieci nie chcą jechać do domów :)

villa-greta-pensjonat-sudety

villa-greta

Za oknem deszcz. Pensjonat i restauracja slow food Villa Greta

Podczas wiosennej wizyty w 2012 roku padał deszcz i niesamowicie świeciło słońce. Efekt był piękny kiedy na oknach promienie słoneczne podświetlały kropelki deszczu. Renata pobiegła po aparat i zrobiła to zdjęcie w pokoju rodzinnym (nr. 5)

Pensjonat i restauracja slow food Villa Greta

Pokój babci Grety jest jednym największych pokoi rodzinnych w pensjonacie.

Pokój wrzosowy. Pensjonat i restauracja slow food Villa Greta

Piękny pokój wrzosowy na drugim piętrze z widokiem na plac zabaw i wspaniałe zachody słońca. Jest bardzo jasny i przytulny.

Pokój rozmarynowy. Pensjonat i restauracja slow food Villa Greta

Kolejny świetny pokój na drugim piętrze. Pokój rozmarynowy jest dwupoziomowy z sypialnią na górze.

Sala kominkowa. Pensjonat i restauracja slow food Villa Greta

Sala kominkowa to wspaniałe miejsce na spędzanie czasu podczas pobytu. Nie ważne czy jest dzień czy noc klimat jest świetny. Kiedyś była tu obora połączona ze stajnią. Czas spędzały tu świnki, krowy i koń. I pomyśleć, że kiedyś budowano takie sklepienia dla zwierząt.

Dom Arnolda. Pensjonat i restauracja slow food Villa Greta

Apartament w Domu Arnolda.

dawna-kraina-villa-greta

Apartament w Domu Arnolda.

Zobacz także